-

sannis

Komentarze użytkownika

@Taryfa dzienna, taryfa nocna [14] (21 października 2018 10:13)

Tak się złozyło, że przez bodaj 8 lat, sprawy w różnych bankach prowadziła mi ta sama babka. W jednym jakiś kredyt obrotowy, w  innym konto firmowe itd. Po prostu przechodziła z banku do banku co kilka lat. A że była bardzo przyjemna i zdystansowana, to nawiązała się grzecznościowa relacja. I pewnego dnia czekam późnym wieczorem na taksówkę, podjeżdża, wsiadam do środka a za kierownicą ta babka z banku. Pierwsza podjęła rozmowę widząc moją konsternację. Opowiadała, że robota w banku co raz bardziej parszywa, bo presja jest na sprzedaż kredytów jest, słabo płacą a na taryfie przyjemnie jest. A w nocy, to w zasadzie nie ma komu jeździć. Zaś pieniądze wcale nie są złe. Nawet stwierdziła, że lepsze niż w banku i ma więcej czasu dla dzieci.  

sannis
22 października 2018 08:56

@Sól w oku Bismarcka, czyli Wyższa Szkoła Rolnicza im. Haliny w Żabikowie (12 października 2018 22:06)

Jak czytałem ten wyjatkowy tekst to w tle słyszałem Maksymilian Jackowski... To jest postac kluczowa i ponadczasowa. Myślę, że Żabikowo było niebezpieczne, nie przez wzgląd na poziom, bo w Wielkopolsce były szkoły znacznie lepsze, choćby ostrowskie Ateny, ale przez to, że przyciągały Polaków zza granicy. Myślę, że standart nauczania rolniczego nie był jakiś wyjątkowy dla Wielkopolski. Natomist niebezpieczny był target tej szkoły. Polacy z Królestwa Polskiego.

sannis
13 października 2018 00:32

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Piękny temat na książkę dla znawców. Od technologii, przez rodzaje, po strategię sprzedaży i udział w tym władzy. Historia szkockiej kompletna:)

sannis
11 października 2018 23:37

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

No to wiemy skąd się bierze nagonka na chałupnictwo...

sannis
11 października 2018 23:20

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Technologia, doświadczenie, reżim mają opracowany do perfekcji. Produkt zacny. Powiedziłbym porównywalny do reszty. Czasem, jak ze wszystkim, wyjątkowy. Ale to, jak wykosili konkurencję, to jest majstersztyk.  Pytanie - jak? Np. w Polsce szkocka pojawia się na przełomie lat 20 i 30tych wśród elit właśnie "grających w zielone" i podobne. Pamietam to, ze studiowanych czasopism i wspomnień na studiach. Odbiór tego trunku, z tego co pamiętam był taki sobie, woleli nalewki. 

sannis
11 października 2018 23:19

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

chałupnicy, co by poprawnym być

sannis
11 października 2018 23:08

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Myślę o jeszcze jednej rzeczy. Czy nie było w historii spekulacji na leżakowaniu. Bo Francuzi uważają , że nie każdy destylat da się długo leżakować. W zasadzie królują 3latki. 

sannis
11 października 2018 22:50

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Zauważ, że w winie i winiakach bardziej wartosciowy jest rocznik surowca niż leżakowanie. Czyli angielski reżim vs francuscy chaupnicy.

 

sannis
11 października 2018 22:45

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Widzisz, właśnie z Francją i almagniakiem, i calvadosem, to jest zupełenie inaczej niż na wyspach. Nazwa jest zastrzeżona dla regionu i gatunków jabłek występujących. Technologia zacieru ogólnie przyjęta. Każdy chłop kisi cydr. Jeździ ciężarówka z alembikiem, czyli destylarnią. Chyba rozliczenie jest 2/3 dla chłopa do 1/3 dla skupu.  Oczywiście skup wie co jest dobre, później to brandują. Jak byś widział w jakich warunkach odbywa się mielenie owoców na  zacier, no to normalnie średniowiecze. Ja kosztowałem z pogranicza Bretanii w zasadzie to już nie calvados i potem w restauracjach. Ale to jest coś pysznego. Myslę, że ze względu na specyficzne jabłka. Chyba też jest gatunek  podobny do rajskiego jabłuszka.  Niestety nazw nie pamięt ...

sannis
11 października 2018 22:38

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

To nie o to chodzi. Beczki muszą zostać te same. Chodzi o surowiec. Coś jak z tym udźcem jelenim wysłanym w Anglii w prezencie do biskupa, jako szczyt wszystkiego. Na co u nas szlachta sikała ze śmiechu. Jednak między jęczmieniem a owocem jest pewna różnica. Oni opanowali do perfekcji efektywną technologię jęczmienia i dodali długoletnie leżakowanie. Do tego żmudną propagandę i tyle. Albo, aż tyle. 

sannis
11 października 2018 22:02

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Zdumiewające jest to, jak oni zwojowali świat tą szkocką. Ja nie jestem jakimś specjalnym wielbicielem szkockiej, choć mam uznanie do maltów jak wyżej pisałem. Znacznie wyżej cenię kontynetalne wypalanki (nie przepalanki tylko winiaki). Myślę, że armagniaki stoją o półkę wyżej od maltów a nie są tak popularne. W ogóle na kontynencie mamy znacznie starsze tradycje i większą różnorodność. Od kirszów, przez śliwowicę po jabłeczniki. Calvados jest wyjątkowy. Jak widzę te marnujące się jabłka to mnie krew zalewa. No ale jabłeczniki, gruszka są troche upierdliwe w produkcji. Zastosowanie kulinarne wypalanek też jest szerokie. Właśnie marynuję szynkę z dzika, którą w sobotę będę podlewał śliwowicą. Do tego oczywiście prawdziwki.  

sannis
11 października 2018 20:22

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Tak, to była Islay! Coś mi kołatało island, ajland... Dzięki.

sannis
10 października 2018 21:23

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Chodziło mi właśnie o świetnie zaplanowany i wykreowany biznes. Reżim technologiczny musi być zachowany i ściemy tutaj nie ma. Dochadzą jeszcze lata wprawy. Tylko też nie są to jakieś wyjątkowe czary mary.  Pozazdrościli Francuzom wina i calvadosu i wykreowali leżakowany destylat z jęczmienia z nutą podkładów kolejowych i lizolu. Piłem takiego malta z jakiejś wyspy, gdzie są same torfowiska. Nie pamiętam nazwy, bo to było w whisky house i próbowałem więcej. Ale ta prostucha z nutą lizolu i podkładów kolejowych najbardziej mi smakowała:)

sannis
10 października 2018 21:10

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

A co ma beczkować? Te 3 litry z hakiem? ;-)

Myślałem, że dolewa do beczki ale wtedy to chyba by było "blended".:)

Czasem mam wrażenie, że z tą szkocką whisky jest jak z tymi zamkami nad Loarą:)

sannis
10 października 2018 16:57

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

?

 

sannis
10 października 2018 10:14

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Tak pobieżnie tylko zerknąłem, ale on nawet nie beczkuje, tylko na końcu moczy chipsy w destylacie.

sannis
10 października 2018 10:11

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Oj, ja się schylałem! Darów Bożych nie wolno marnować.

sannis
9 października 2018 23:58

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

Aha jeszcze jedno nikt w PL nie pędzi z żyta, czy ziemniaka na skalę sprzedażową. Bo to się nie opłaca. Chyba, że jakieś lokalne, małoseryjne wytwórnie. Wszystko jest z preparowanej chemicznie kukurydzy.

sannis
9 października 2018 23:57

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

To jest wszystko kwestia wprawy.  Tu każdy czynnik jest ważny. Ziarno można przesuszyć, dodać złe drożdże, za dużo itp. Dużo zmiennych, które trzeba wypraktykować. Mnie np. zaintrygowało rozpuszcznie drożdży w temp. 16st. i dwudniowe fermentowanie. Albo mało cukru albo jakiś boost. Ciekawe. No ale oni mają monokulturę, jadą na tym jęczmminiu setki lat to wypracowali schematy.

sannis
9 października 2018 23:53

@Glengoyne (9 października 2018 17:39)

A tak wogóle  wątek technologiczny bezcenny.

sannis
9 października 2018 23:21

Strona 1 na 6.    Następna